Menu

Zapowiedź Brutal Legend

28 lutego 2018 - Gry
Zapowiedź Brutal Legend

Kradziej: Dzień dobry wszystkim! Jak już pewnie zauważyliście, dzisiejszy odcinek Nadchodzących różni się od pozostałych tym, że napisały go aż dwie genialne i wybitne osoby. Taka forma to zaszczyt, na który niewątpliwie zasłużył Brűtal Legend.

Któż nie zna Tima Schafera? Monkey Island, Grim Fandango, Full Throttle, Psychonauts – same świetne gry! Tym razem ten geniusz wskoczył w tematykę ściśle powiązaną z jego młodzieńczymi pasjami i akcję swojego nadchodzącego beat’em upa umiejscowił w świecie stosów czaszek, czarnych skór i pieszczoch… ale przecież także Seph odrobił zadanie domowe, zbierając pokaźną ilość informacji. Kolego redaktorze, jak przedstawia się fabuła zmierzającego na rynek killera?

Sephirath: Ciekawie. Eddie Riggs, technik jakiegoś Znanego Zespołu Heavy Metalowego, w wyniku bliżej niesprecyzowanego wypadku skrapia sprzączkę swego nieziemskiego pasa krwią. Budzi to zaklętego w metalu demona – i zaczyna się cyrk. Rogacz porywa naszego bohatera na Ziemię z okresu, gdy była ona jeszcze macierzą wszelkiego Metalu. Jego bogowie wybrali się dawno temu w podróż po różnych czasoprzestrzeniach (w międzyczasie docierając również na ziemskie płytki CD), krainą więc zajęły się różne paskudne stwory. A my dodatkowo zorganizowaliśmy im władcę.

Lecz jest promień nadziei! Legenda o prawdziwym bogu muzyki! Zgadnijcie któż taki może nim być…

Kradziej: Sherlock Holmes: Wybrańcem jest Eddie! Ten znawca okładek metalowych płyt odzyska świadomość w Temple of Omagőden, znajdującej się na szczycie… góry z czaszek, owiniętej w lateks! Tak oto bohater zaczął swój pobyt w epoce Metalu, bardzo różniącej się od epoki Rocka (teraźniejszość).

Świat stworzony przez Double-Fine jest połączeniem hołdu dla i satyry na cięższe brzmienia. Bogowie, opuszczając Ziemię, postanowili upamiętnić swój pobyt na niej. Pod ziemią rosną silniki, góry składają się z tysięcy ampów. Z drzewa zrobimy oponę do Harley’a albo busa, pajęcza sieć to materiał na struny, a prastarą brykę uruchomimy grając zabójczą solówę na gitarze!

Zaradny roadie nie wpada w panikę, ba, taki stan rzeczy nawet go cieszy. W końcu marzył o pobycie w podobnym miejscu od małego. Niedługo po rozpoczęciu gry zdobywamy topór i gitarę, czyli odpowiednio: Separatora i Clementine. Te dwa cacuszka bardzo nam się przydadzą w pomaganiu żyjącym w tej epoce ludziom.

Sephirath: I przechodzimy do lekkiej obawy dotyczącej tytułu. Czy nie będzie on zbytnio nastawiony na walkę? Znaczy, nie mam nic do walki – byleby nudno się nie robiło. Tak w ciszy marzę, że zrobią dużo minigierek (np. żeby odpalić super atak pojawia się gryf jak z Guitar Hero i musisz trzepnąć solóweczkę) – to by stworzyło z tej gry coś unikalnego i rozkochało w sobie graczy.

Nie wydaje mi się jednak, aby takie rozwiązania były w planach. Zanosi się na slashera, w którym jedynym celem zostanie horyzont a przeszkodami miliard przeciwników. Z drugiej strony jest mowa o jakimś uruchamianiu przedmiotów, rozwoju… Czyżby aspekty RPG/przygodówkowe?

Kradziej: Niestety (lub stety, rzecz gustu) o żadnych statystykach postaci nie wspomniano. Wiemy za to, że gra mocno czerpie z Viking: Battle for Asgard (otwarty świat, dużo wrogów), ale dodaje własne elementy.

Jeśli już o nich mowa – wspomnijmy o kozackich patentach, jakie zastosujemy podczas potyczek. O ile się nie mylę, wesprze nas ludzki ruch oporu, w tym pewna seksowna panna. Do tego rozwalanie wrogów podczas jazdy pojazdem, gitarowe solówki… dobrze mówię?

Strony: 1 2